sobota, 29 czerwca 2013

Jedz i chudnij - DOMOWE LODY - TRÓJKOLOROWY SORBET OWOCOWY

Ostatnio miałam ochotę na lody, jednak jestem wybredna, niewiele jest takich, które mi smakują. Niezmiennie jednak uwielbiam owoce, kuszące kolorem, zapachem, smakiem, także na zimno w formie lodów. W zeszłym roku robiłam często lody jogurtowe używając specjalnych pojemniczków do robienia lodów. Jednak nie każdy ma pod ręką takie pojemniki, można sobie poradzić bez nich, wystarczą kubeczki po jogurtach. Każdy, kto ma małe dzieci, na pewno (nie ma wyjścia) od czasu do czasu kupuje danonki. Opakowania po danonkach świetnie nadają się do zrobienia własnych lodów owocowych (to ich dodatkowy atut). Ja kupuje pojedyncze sztuki z plastikową łyżeczką, która "robi" za patyczek do lodów, bo zwykle się ich nie używa. Przepisu na te lody też nie potrzeba, wystarczą ulubione owoce, coś do posłodzenia (w moim przypadku stewia, ale jeśli ktoś słodzi cukrem to cukier), blender i zamrażalnik. Zobaczcie sami jakie to proste:

 DOMOWE LODY OWOCOWE

Składniki:

truskawki
pomarańcza
kiwi
stewia do smaku
opakowanie do lodów + patyczki



Kiwi obieramy, kroimy i miksujemy ze stewią, nakładamy pierwszą warstwę do pojemników (1/3 pojemnika). Myjemy miskę i blender, wrzucamy cząstki pomarańczy, słodzimy i znów blendujemy. Do pojemników kładziemy drugą warstwę, pomarańczową. Znów myjemy blender, wrzucamy do niego umyte truskawki, słodzimy i miksujemy. Nakładamy ostatnią warstwę, wbijamy patyczki i lody wędrują do zamrażalnika. Po kilku godzinach można już lizać domowe lody owocowe.
 

1 porcja (z opakowania po danonku) to ok. 50kcal, węglowodany: 9g,
białko 1g, tłuszcz: 0,4g



SMACZNEGO!

Smakują i dużym i małym ;)


Durszlakowe akcje:


czwartek, 27 czerwca 2013

27 czerwca - Światowy Dzień Walki z Cukrzycą

 


Światowy Dzień Walki z Cukrzycą został ogłoszony w 1991 roku przez Międzynarodową Organizację Diabetyków przy Światowej Organizacji Zdrowia. Obchodzony jest w 151 krajach świata, a jego celem jest zwiększenie świadomości społecznej na temat przyczyn, sposobów leczenia i przeciwdziałania cukrzycy. 




Blisko 300 milionów ludzi na świecie choruje na cukrzycę. Szacowana liczba chorych w Polsce wynosi 2,6 miliona, czyli 5% polskiego społeczeństwa, ale prawdopodobnie około 750 tys. z nich jeszcze nie wie o chorobie. Według Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej (IDF) w ciągu piętnastu lat – pomiędzy rokiem 1985 a 2000 – liczba chorych na cukrzycę na świecie wzrosła pięciokrotnie.

W ciągu roku kalendarzowego dni poświęcone tematyce cukrzycy wypadają dwa razy - pierwszy raz właśnie dzisiaj - 27 czerwca, w rocznicę odkrycia insuliny, a drugi raz 14 listopada - w dniu urodzin Fredericka Bantinga, odkrywcy tego hormonu.





Cukrzyca (Diabetes mellithus) to ogólne określenie na grupę chorób, których wspólnym mianownikiem jest zaburzony metabolizm cukru (glukozy). Wyróżniamy cukrzycę typu 1, cukrzycę typu 2, cukrzycę ciążową, oraz tzw. cukrzycę o znanej etiologii (pod tą nazwą kryją się zaburzenia metabolizmu glukozy wywołane różnymi czynnikami np. toksynami, lekami oraz rozwijające się na podłożu innych chorób). Często wyróżniana jest także cukrzyca LADA (Late Autoimmune Diabetes in Adults), nazywana też cukrzycą typu 1.5, będąca występującą u osób dorosłych odmianą cukrzycy typu 1, oraz cukrzyca MODY (Maturity Onset Diabetes of the Young), czyli wariant cukrzycy typu 2 o jasno sprecyzowanym podłożu genetycznym.

Najczęstszą odmianą jest cukrzyca typu 2, która stanowi 90-95% wszystkich zachorowań na cukrzycę i stanowi poważny problem dla systemów ochrony zdrowia na całym świecie. Zapadalność na tą chorobę przypada zazwyczaj na 5 i 6 dekadę życia, ale łączy się bardzo ze złym stylem życia, nieodpowiednim odżywianiem i zbyt dużą masą ciała. Obecnie coraz częściej mówi się wręcz o epidemii cukrzycy i otyłości. Szacuje się, że w ciągu najbliższych 25 minut cukrzyca typu 2 zostanie zdiagnozowana u 80 osób na świecie, czyli u jednej osoby co 18 sekund.

WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) szacuje, że 15 milionów ludzi niewidomych utraciło wzrok w wyniku powikłań cukrzycy. W wielu krajach cukrzyca jest także najczęstszą przyczyną niewydolności nerek i amputacji kończyn dolnych. Co pięć sekund ktoś na świecie umiera z powodu cukrzycy. Cukrzyca i jej powikłania należą do pięciu najczęstszych przyczyn śmierci w krajach rozwiniętych. Polska niestety nie odbiega pod tym względem od średniej europejskiej. Tymczasem opieka diabetologiczna w naszym kraju należy do najgorszych w Unii. 30 września minionego roku opublikowane zostały wyniki pierwszego Europejskiego Rankingu Opieki i Leczenia Chorych na Cukrzycę (Euro Consumer Diabetes Index). Ranking oceniał jakość opieki i leczenia chorych na cukrzycę w pięciu głównych obszarach: dostęp do informacji, prawa i wybory konsumenta, „szczodrość” systemu, działania prewencyjne, dostęp do procedur i wyniki leczenia. Niestety, Polska, na 29 krajów, biorących udział w rankingu, zajęła niezbyt zaszczytne 25. miejsce, uzyskując jedynie 544 punkty na 1000 możliwych.



Wiedza społeczeństwa na temat cukrzycy i jej profilaktyki nie jest duża. Co piąty Polak nigdy nie wykonał badania sprawdzającego stężenie glukozy we krwi, a tylko 26 proc. badanych deklaruje, że wykonuje to badanie corocznie. Według jednej trzeciej badanych cukrzycy nie można zapobiec. Oczywiście, cukrzyca typu 1 nie jest zależna od naszego trybu życia, ale sami, bez względu na wiek, poprzez niezbilansowaną, zbyt wysokokaloryczną dietę i brak aktywności fizycznej zapracowujemy sobie na cukrzycę typu 2.

PROFILAKTYKA PRZECIWCUKRZYCOWA

Co robić, aby zmniejszyć ryzyko zachorowania na cukrzycę (a także inne choroby cywilizacyjne)? To proste:

Badaj poziom cukru we krwi – osoby szczupłe, z niepodwyższonym ciśnieniem i poziomem cholesterolu, mogą badać cukier raz w roku, natomiast osoby obarczone czynnikiem ryzyka, powinny dodatkowo wykonać test obciążenia glukozą.

Jedz zdrowo – do jadłospisu wprowadź produkty, które nie podwyższają poziomu glukozy, czyli warzywa i owoce. Zawierają one błonnik i witaminy z grupy B, które ułatwiają przemianę glukozy w energię.

Ruszaj się – ruch działa podobnie do insuliny. Zwiększa zużycie cukru przez mięśnie i w efekcie prowadzi do obniżenia jego poziomu.

Pamiętaj o śniadaniu – jeśli z niego zrezygnujesz, w organizmie zaczyna się produkcja kortyzolu, czyli hormonu odpowiedzialnego za otyłość brzuszną. Ta zaś jest odpowiedzialna za zapadalność na cukrzycę.

Wysypiaj się – regularny sen (chodzenie spać o stałych godzinach) trwający co najmniej 7 – 8 godzin i regularny styl życia, to sposób na utrzymanie poziomu cukru na bezpiecznym poziomie.

wtorek, 25 czerwca 2013

Jedz i chudnij - ŻYTNI CHLEB NA ZAKWASIE z ziarnami

Coraz częściej otrzymuję od Was wiadomości z pytaniami o chleb. Trudno jest kupić chleb, którego składników bylibyśmy pewni. Piekarze dosypują często wiele spulchniaczy, polepszaczy, utrwalaczy, upiękniaczy, a kupny chleb już dawno odbiegł od smaku, który pamiętam z czasów dzieciństwa. Podzielę się z Wami przepisem, którego ja używam. Piekę chlebek raz w tygodniu, nie jesteśmy jakimiś żarłocznymi pochłaniaczami chleba, więc nam wystarcza w zupełności. Przepis dostałam od mamy, która otrzymała go od mojej cioci. Mam nadzieję, że to nie jest rodzinna tajemnica, bo jeśli tak, to chyba mam kłopoty, heh. Wbrew krążącym opiniom, chleba nie trzeba wyrabiać godzinami, mieszać aż opadną ręce, ani się specjalnie trudzić. Wystarczy wsypać do dużej miski lub garnka suche składniki, letnią wodę wymieszać z zakwasem, wlać do suchych składników, wymieszać dokładnie, przełożyć do tacki i pozwolić rosnąć przez kilka godzin przed upieczeniem. Ja najczęściej mieszam chleb rano przy okazji robienia śniadania, a piekę wieczorem. Wychodzi pyszny, mocno słonecznikowy, pachnący i zdrowy, bo wiem co w nim jest. Ale po kolei, zobaczcie jakie to proste:

ŻYTNI CHLEB NA ZAKWASIE

Składniki na chleb do foremki o długości 25cm:
0,5kg mąki żytniej (ja używam typ 580, ale może być też inny, przetestujcie, który Wam najbardziej odpowiada)
1/4 szklanki słonecznika łuskanego (można dodać także inne nasiona wg upodobania np. sezam, dynię itd. a nawet orzechy, my najbardziej lubimy słonecznik)
1/4 szklanki siemienia lnianego
1/4 szklanki otrębów owsianych (najlepiej górskich)
1/4 szklanki otrębów pszennych
1 łyżeczka soli
2 dkg drożdży (świeżych, albo mała torebka suszonych od biedy też będzie. Drożdży można używać bądź też nie, bo ich funkcję przejmuje zakwas, jednak mi się wydaje, że chlebek z minimalnym chociaż dodatkiem drożdży jest pulchniejszy i lepiej rośnie. Proponuję każdemu wypróbować, która wersja jest dla niego lepsza)

zakwas (jeśli nie masz zakwasu to weź 1/8 wszystkich składników chleba, wymieszaj, włóż do słoika, zawiń w folię aluminiową i wstaw na dolną półkę w lodówce. Po tygodniu zakwas będzie gotów)

600ml letniej wody (tyle wody ile suchych składników)

łyżeczka masła do wysmarowania formy i słonecznik (albo inne ziarenka np. sezam) do wysypania formy i posypania wierzchu chleba

Zakwas zamieszać z wodą. Do wysokiej miski lub garnka wsypać wszystkie suche składniki, zalać je zakwasem wymieszanym z wodą i wymieszać. Po wymieszaniu powstanie dość kleista masa, odjąć 4 łyżki ciasta na zakwas (trzymać w lodówce w słoiku przykrytym folią aluminiową). Keksówkę (ja zazwyczaj używam malutkiej foremki o długości 25cm i na taką foremkę podałam składniki, jeśli chcesz upiec większy chleb przemnóż składniki przez 2) wysmarować masłem i posypać ziarenkami słonecznika (niezbyt obficie, powiedzmy 2 łyżki ziarenek na spód) i przełożyć ciasto. Zostawić w ciepłym miejscu bez przeciągu (ja wkładam do piekarnika) do wyrośnięcia na 10h, po czym posypać słonecznikiem i piec 1 i 1/2 godziny w temperaturze 200ºC (180ºC z termoobiegiem). Ja najczęściej po 45minutach przykrywam folią aluminiową, żeby się nie przypiekł za bardzo na skórce. Wyciągnąć z foremki jeszcze ciepły i ostudzić na kratce kuchennej. 

Cały chlebek to około 2500kcal, przyjmując że nie będziemy kroić "grubych pajd" i pokroimy chleb na około centymetrowe kromeczki to:

1 KROMKA to ok. 100kcal, węglowodany: 15g, białko: 3g, tłuszcz: 2g

Udanego wypieku!

Teraz wystarczy tylko trochę wyobraźni i takie pyszne można zjeść śniadanko:


 SMACZNEGO!

środa, 19 czerwca 2013

10 POWODÓW - DLACZEGO NIE MOGĘ SCHUDNĄĆ?

Co druga kobieta na świecie jest na diecie odchudzającej, ale sukcesami w zrzucaniu nadprogramowych kilogramów i utrzymaniem odpowiedniej wagi może pochwalić się już tylko co dziesiąta. Wprowadzając niewielkie zmiany do swojego sposobu żywienia można łatwo się przekonać, że waga zacznie powoli, ale systematycznie spadać.
 



1. NADMIAR WĘGLOWODANÓW
Zdrowa dieta polega na jedzeniu odpowiednich grup żywności w odpowiedniej ilości. Zjadanie zbyt dużej ilości węglowodanów szybko prowadzi do nadwagi. Jeśli po zjedzeniu spaghetti czujemy się ospali i ociężali a jedyne co przychodzi nam do głowy to zjedzenie czegoś słodkiego, to jest to pierwszy sygnał, że prawdopodobnie przesadzamy z węglowodanami. Można to łatwo sprawdzić i temu zapobiec. Wystarczy przez kilka tygodni zmniejszyć ilość spożywanych węglowodanów (zamiast białego pieczywa wybierać razowe, frytki zastąpić gotowanymi ziemniakami, wybierać kasze, pełnoziarnisty i dziki ryż). Jeśli przybędzie nam energii i zaczniemy chudnąć, to problem tkwił w węglowodanach.

2. ZBYT DŁUGIE PRZERWY MIĘDZY POSIŁKAMI
Organizm bardzo lubi systematyczne dostawy energii. Nieprawdą jest, że jedząc tylko 1 czy 2 posiłki dziennie najłatwiej schudnąć. Gdy nie jemy wystarczająco dużo składników odżywczych o stałych porach, organizm zwalnia metabolizm i oszczędza energię na "czarną godzinę", a każdą nadwyżkę energii zamienia w tłuszcz. To taki niekorzystny w dzisiejszych czasach atawizm z czasów, kiedy człowiek bywał głodny - aby przetrwać natura wyposażyła go w taki mechanizm. Rzadkie jedzenie sprzyja także jedzeniu większych porcji, gdyż trudno opanować głód. Warto zadbać, by w codziennym menu pojawiły się 3 główne posiłki i 2 małe przekąski, aby zapobiec napadom wilczego głodu i utrzymać stałe tempo przemiany materii.

3. PICIE ZBYT MAŁEJ ILOŚCI WODY
Ludzkie ciało składa się głównie z wody. Codziennie tracimy ok. 2,5 litra płynów, które powinniśmy regularnie uzupełniać. Szczególne znaczenie ma to w czasie kuracji odchudzającej, kiedy z komórek tłuszczowych "wytapiają" się toksyczne substancje, które należy "wypłukać" z organizmu. Kiedy się odchudzamy, absolutnym minimum jest 40ml wody na kilogram masy ciała. Woda wypełni też żołądek i dość skutecznie stłumi uczucie głodu, często zdarza się, że mylimy pragnienie z głodem.

4. SÓL
Dzienne spożycie soli nie powinno być większe niż pół łyżeczki tego białego proszku, prawda jest taka, że solimy czterokrotnie więcej niż powinniśmy. Organizm, aby poradzić sobie z nadmiarem soli, zatrzymuje wodę w organizmie i waga ani drgnie, a nawet rośnie. Odzwyczajenie się od słonego smaku to zaledwie 3 dni. Zamiast soli można używać aromatycznych ziół np. bazylii, kolendry, pietruszki, oregano, mięty. Należy też uważać na gotowe produkty, zupki w proszku, kostki rosołowe, magiczne ziarenka smaku, dania typu fast food, pieczywo, wędliny, a nawet słodycze - w nich ukrywa się mnóstwo soli.

5. SŁODYCZE
Jeśli dzień rozpoczniesz od batonika albo słodkiej bułki z dżemem i kruszonką to przez cały dzień nie opuści Cię ochota na słodycze. Po słodkim śniadaniu, poziom cukru we krwi rośnie piorunująco szybko, a chwilę potem błyskawicznie spada (bo organizm wytwarza w dużych ilościach insulinę), wtedy zaczynamy czuć się ospali, zmęczeni i znów mamy ochotę na energetycznego kopa w formie słodyczy. To takie błędne koło, w które bardzo łatwo wpaść i tkwić. Zamiast słodyczy, lepiej na śniadanie zjeść pełnoziarnistą kanapkę albo owsiankę, a apetyt na słodycze zaspokajać owocami.

6. PRODUKTY LIGHT
Warto samemu sprawdzać etykiety, gdyż zdarza się, że produkty "light" są tak samo, a w niektórych przypadkach nawet bardziej kaloryczne, niż produkty bez napisu "light". Tak naprawdę napis ten nie obliguje do niczego i nic wielkiego nie oznacza, jednak działa na wyobraźnię i jest to dobry chwyt marketingowy.

7. CHEMIA
W ciągu roku zjadamy nawet kilka kilogramów sztucznych dodatków - zawdzięczamy im długi termin ważności, smak, kolor, aromat czy wygląd. Jednak żadne laboratorium chemiczne nie wytwarza identycznych do naturalnych witamin i minerałów, co więcej tajemnicze (najczęściej E) składniki mogą utrudniać wchłanianie niektórych składników z pożywienia, przez co spowalniają przemianę materii. Recepta znów sprowadza się do "świadomego jedzenia", czytania etykiet, wybierania produktów świeżych, sezonowych i ze sprawdzonego źródła, unikanie "gotowców", fast-foodów i samodzielne gotowanie.

8. TŁUSZCZ
Nadmiar tłuszczu, głównie nasyconego (zwierzęcego) ma niekorzystny wpływ na organizm, jednak jest niezbędny do prawidłowej budowy komórek (mózg składa się głównie z tłuszczu) i jako źródło energii. W tłuszczu rozpuszczają się także niektóre witaminy. Warto wybierać zdrowe tłuszcze, oliwę, oleje, orzechy i tłuste morskie ryby.

9. EMOCJE
Często zdarza się, że sięganie po jedzenie to próba rozładowania stresu - czekolada z powodu zespołu stresu przedmiesiączkowego, zajadanie zawodów miłosnych tortem lub lodami, sięganie po słodycze po kłótni z mężem/żoną, pączki lub drożdżówki po sprzeczce z przełożonym w pracy. Nie kieruje nami głód, tylko potrzeba emocjonalna. Zanim sięgniemy po "słodkiego pocieszyciela" lepiej przejść się na spacer, napić się wody lub herbaty czy weźmy relaksującą kąpiel.

10. SŁABA PAMIĘĆ
Niby jemy jak ptaszki, trzymamy dietę, a waga stoi w miejscu jak zaklęta? Może warto zapisywać dokładnie wszystko co się zjada? Często umykają nam takie małe grzeszki jak dojedzenie batonika po dziecku, kosztowanie obiadu podczas gotowania, czekoladka urodzinowa kolegi w pracy czy zapiekanka zjedzona podczas spaceru. Małymi kroczkami można nauczyć się kontrolowania ilości jedzenia, najłatwiej rozpocząć od skrupulatnego zapisywania jedzenia.

czwartek, 13 czerwca 2013

Jedz i chudnij - OLIWKOWY CHLEB z PESTO

Zastanawiacie się czasem co znajduje się w pieczywie, które kupujecie w sklepie? Chcecie uniknąć podejrzanych składników? Recepta jest jedna - pieczcie chleb sami. Jesteście przekonani, że pieczenie chleba to żmudna i ciężka praca, długie wyrabianie, wyrastanie i trudna receptura? Z całą pewnością są takie chleby, których wykonanie wymaga dużego wysiłku - jednak ja dzisiaj proponuję Wam błyskawiczny chlebek, który jest bardzo szybki w wykonaniu, oryginalny w smaku, pełnoziarnisty, nie posiada dziwacznych dodatków i emulgatorów. Idealny do upieczenia na przykład w niedzielę rano, kiedy zapomnieliśmy pójść po świeże pieczywo, albo po prostu gdy mamy ochotę na aromatyczną kromeczkę. Chleb najlepiej smakuje w dniu pieczenia, jako dodatek do zupy lub sałaty na zdrowy lunch.

OLIWKOWY CHLEB z PESTO

Składniki na 1 bochenek:

600g mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
3 łyżki pesto (można zrobić własnoręcznie miksując - bazylię, pietruszkę, łyżkę oliwy i orzechów włoskich)
300ml maślanki
100g wydrylowanych zielonych oliwek, grubo  posiekanych
oliwa z oliwek do wysmarowania blachy
mleko do posmarowania chleba

Mąkę wymieszać z sodą i solą, pesto z maślanką, a następnie połączyć składniki suche z płynnymi. Jeżeli zachodzi taka potrzeba dolać trochę maślanki. Dodać oliwki i wymieszać dokładnie.

Ciasto uformować w okrągły bochenek o średnicy ok. 20 cm i przełożyć do natłuszczonej oliwą z oliwej blachy. Delikatnie spłaszczyć i naciąć krzyż na wierzchniej stronie chleba. Posmarować mlekiem i wstawić na 30-35minut do piekarnika nagrzanego do 200ºC.

Cały bochenek to ok. 2350kcal, przyjmijmy,
że pokroimy go na 12 kromek, zatem:

1 PORCJA (kromka) to ok. 195kcal, węglowodany: 30g, białko: 7g, tłuszcz: 4g


SMACZNEGO!

poniedziałek, 10 czerwca 2013

URODZINY DIETOLOGA i WYGRAJ FARTUCHA - OGŁOSZENIE WYNIKÓW

Wybaczcie, że trwało to dłuższą chwilę, ale już są wyniki zabaw urodzinowych. Bardzo dziękuję wszystkim osobom, które nadesłały swoje zgłoszenia. Dziękuję również za miłe słowa i ciepłe życzenia na te pierwsze urodziny. Bardzo mi miło, że to co robię znajduje odbiorców i blog cieszy się popularnością.

Zgodnie z zapowiedzią w zabawie "Urodziny Dietologa" nagrodzone zostaną trzy osoby.

1 MIEJSCE - analiza aktualnych nawyków żywieniowych zwycięzcy i opracowanie indywidualnego 14-dniowego jadłospisu według potrzeb na podstawie ankiety żywieniowej, zestaw do ćwiczeń FITNESS SET złożony z 3 elementów (skakanka, guma fitness, guma w kształcie "8"), poradniki "Fitness" i "Piękne ramiona i biust" oraz kubek Trenera Zdrowej Diety
  
Laureatką miejsca I zostaje ALEKSANDRA BRUCH


Ola nadesłała przepis na obłędne ciasteczka, które od razu pozwolę sobie tu zamieścić. Zobaczcie zresztą sami, wspaniała alternatywa dla ciężkich i tłustych ciast urodzinowych.


Ciasteczka gryczano-pomarańczowe z masłem orzechowym.

Składniki:

3 łyżki masła orzechowego
2 łyżki miodu
3 łyżki mleka
skórka starta z 1 pomarańczy
sok wyciśnięty z 1/2 pomarańczy
3 łyżki kakao
3/4 szklanki mąki z kaszy gryczanej
łyżeczka ekstraktu waniliowego


Przygotowanie:
Ja swoją mąkę przygotowałam sama. Wystarczy zmielić 2 woreczki kaszy gryczanej, tak aby powstała mąka. Przesiewany przez sitko i to co zostało na nim mielimy jeszcze raz do uzyskania konsystencji mąki.

W misce mieszamy masło orzechowe, miód, mleko i ekstrakt waniliowy- składniki mają się połączyć w jednolitą masę. Dodajemy skórkę z pomarańczy oraz kakao, ponownie mieszamy.
Dodajemy mąkę i sok z pomarańczy, mieszamy i ugniatamy ciasto.

Dzielimy na porcje, formujemy kuleczki, spłaszczamy je ręką. Układamy ciastka na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i dodatkowo spłaszczamy je widelcem. Ciasteczka pieczemy około 15 minut w 180 stopniach.

Polecam przygotować do nich także sos, aby maczać sobie w nich ciasteczka.

Składniki:
125g jogurtu naturalnego lub greckiego
łyżka miodu
sok wyciśnięty z połowy mniejszej pomarańczy

łyżeczka skórki startej z pomarańczy
pól łyżeczki cynamonu

Przygotowanie:
Jogurt przekładamy do miseczki, dodajemy do niego wszystkie składniki i mieszamy!


2 MIEJSCE - analiza nawyków żywieniowych i indywidualny 7-dniowy jadłospis opracowany w oparciu o ankietę żywieniową, skakanka z licznikiem obrotów, poradnik "Fitness" i kubek Trenera Zdrowej Diety - OLGA RUTKOWSKA, która nadesłała na urodziny bardzo prosty w przygotowaniu, jednak wyjątkowo kuszący koktajl bananowo-czekoladowy.

Do porcji na 2-3 osoby potrzebne nam będą:
- 3 banany
- 2 szklanki mleka sojowego light
- 1 szklanka mleka sojowego waniliowego
- 2 łyżki tradycyjnego naturalnego kakao

Jeśli będzie gorąco możemy dodać kostki lodu i wszystko razem zmiksować.



3 MIEJSCE - analiza nawyków żywieniowych w oparciu o ankietę żywieniową, wskazówki dotyczące odżywiania, książka " Szybko i smacznie - sałatki", kubek Trenera Zdrowej Diety otrzymuje MONIKA WIJATYK, która podesłała Colorful Plate, moim zdaniem świetna propozycja na imprezkę w zdrowym tonie:



 
Krem z zielonego groszku:
pół opakowania zielonego, mrożonego groszku przesypujemy do rondelka, podgrzewamy, dodajemy przyprawy, sól, pieprz, suszoną miętę, trochę chili, blenderem rozdrabniamy dolewając 1,5% mleka (pół szklanki). Czekamy aż ostygnie, wykładamy na talerz.

Krem biały:
Serek wiejski light odciskamy z nadmiaru płyny (przez gazę), przekładamy do naczynia, blendujemy, z solą, pieprzem czosnkiem. Po uzyskaniu gładkiego kremu dodajemy drobno posiekany szczypiorek. Wykładamy na talerz, posypujemy szczypiorkiem.

Krem jajeczny:
Wędzonego łososia gotuję krótko na parze, rozdrabniamy widelcem, drobniutko kroimy dymkę wraz ze szczypiorkiem. Ugotowane jajka (4 sztuki) rozgniatamy widelcem, dodajemy do łososia. Przyprawiamy do smaku (łosoś jest słony więc dodaje tylko pieprz).

Kremy podajemy z dowolnymi warzywami, u mnie ogórki, marchewka oraz rzodkiewka.



Nagrodzone osoby otrzymają wiadomości z prośbą o podanie adresów korespondencyjnych, a także ankiety żywieniowe do wypełnienia, na podstawie których przeprowadzona zostanie analiza nawyków żywieniowych.




__________________________________________________________________________________



W zabawie "WYGRAJ FARTUCHA" teoretycznie miały wygrać 3 osoby, jednak otrzymałam jedynie jedno zgłoszenie. Mam nadzieję, że następnym razem lepiej trafię w Wasz gust i otrzymam nieco więcej zgłoszeń.

Fartucha otrzymuje ANNA MIROCHA, która nadesłała: 



Sałatkę z "grilowanymi" warzywami i łososiem

Składniki:
sałata lodowa - 1 główka
kilka listków świeżej bazylii
pomidorki koktailowe - ok 5 sztuk
3 truskawki
cukinia
papryka
bakłażan
pieczarki
przyprawy - takie jakich używamy do dań z grilla
filet z łososia

Wszystkie warzywa oczywiście myjemy.
Bakłażana kroimy na plastry grubości około 1 cm, układamy na ręczniku papierowym i posypujemy solą by puścił soki. Po ok 10 minutach usuwamy sól i wrzucamy go na patelnie, pieczemy bez dodatku tłuszczu, najlepiej na patelni nieprzywierającej.
Cukinię kroimy na plastry, tym razem grubości ok 0,5. Podsmażamy podobnie jak bakłażana. Następnie kroimy paprykę i pieczarki - na niezbyt cienkie plastry i dorzucamy do naszych warzyw. Wszystko podsmażamy razem na niewielkim ogniu, do momentu aż warzywa nam trochę zmiękną. Teraz posypujemy je mieszanką przypraw - można użyć gotowej do grilla, lub zrobić swoją mieszając ulubione zioła. Dusimy jeszcze przez chwilę.
Jeśli ktoś ma czas i grilla może warzywa po prostu ugrillować, będzie jeszcze smaczniej :)
Na drugiej patelni podsmażamy łososia, kroimy go na duże kostki, ponieważ gdy będzie dochodził rozpadnie się i tak na mniejsze kawałeczki. Pod koniec możemy go lekko posolić.

Sałatę lodową rwiemy na kawałki i układamy na talerzu. Następnie urywamy listki bazylii oraz kroimy truskawki na plasterki i wszystko kładziemy na naszą sałatę. Teraz możemy położyć nasze "grillowane" warzywa. Na sam wierzch ląduje łosoś oraz listek bazylii. Ale nie zapominajmy o pomidorkach - każdy rozkrajamy na pół i układamy wokół naszej sałatki. Smacznego! 


_________________________________________________________________________________ 

Serdecznie dziękuję wszystkim za udział w zabawach urodzinowych, zapraszam do zaglądania na bloga i do brania udziału w nadchodzących wydarzeniach.

czwartek, 6 czerwca 2013

Jedz i chudnij - CHINKALI, czyli gruzińskie pierożki


Kilka dni temu miałam przyjemność wziąć udział w warsztatach, których tematem przewodnim była kuchnia gruzińska. Ujmując w kilku słowach, po prostu się zakochałam w orzechowej nucie, kolendrowej woni i aromatycznych potrawach gruzińskich. Nigdy wcześniej nie miałam okazji, więc tym bardziej się cieszę, że mogłam rozpocząć przygodę z kuchnią gruzińską, wcale nie wybierając się daleko.

Warsztaty odbyły się w ramach cyklu "Smaki Życia" i miały miejsce w Masz Gulasz, malutkiej restauracji należącej do Magdy Gessler, zlokalizowanej przy ul. Pięknej 15 w Warszawie. Bardzo klimatyczne miejsce i wyśmienite jedzenie, polecam wszystkim którzy lubią kuchnię węgierską (na bazie przeróżnych kasz), a także gruzińską, gdyż jeśli dobrze pamiętam to w piątki popołudniu i w weekendy króluje tam szefowa kuchni z ursynowskiej restauracyjki Gaumarjos (Magda Gessler przeprowadziła tam podobno prawdziwą rewolucję z imponującym sukcesem, kto oglądał "Kuchenne Rewolucje" ten na pewno wie). Kuchnia gruzińska jest dostępna w restauracji Masz Gulasz codziennie od 17.00, zaś w weekendy od 12.00 do 22.00

Główną gwiazdą warsztatów, oczywiście oprócz niekwestionowanej królowej polskich restauracji Magdy Gessler, była Liana Gamtsemlidze - szefowa kuchni i właścicielka wyżej rzeczonej gruzińskiej restauracji z Ursynowa. Bardzo przypadł mi do gustu jej sposób opowiadania o jedzeniu, a także jej naturalność, niewymuszona uprzejmość i niezwykła sympatyczność. Opowieściom o kuchni gruzińskiej, kuchennych rewolucjach, perypetiach restauracyjnych nie było końca, trudno było przestać także próbowania gruzińskich specjałów (obżarta wyszłam okrutnie). Dzięki temu spotkaniu skosztowałam kuleczek z siekanego szpinaku czy roladek z grillowanego bakłażana oraz papryki z pastą z orzechów włoskich i kolendry. Przewspaniałe przekąski. Pyszne winko.


Jadąc w kierunku Masz Gulasz (pomijając to, że byłam wściekła na deszcz i korki) myślałam o słynnych gruzińskich pierożkach z mięskiem i rosołkiem w środku. Nie skrywałam zachwytu, gdy okazało się, że nauczymy się je robić. Pani Liana nie trzymała przepisu w sekrecie, podzieliła się z nami, co więcej, nauczyła je zawijać. Postanowiłam więc zrobić je w domu. Oczywiście jak mnie znacie, to pewnie się domyślacie, że nie trzymałam się kurczowo receptury i troszeczkę je przerobiłam po swojemu. Zamiast białej mąki użyłam pszennej razowej, a rosołek wlałam drobiowy.

No to się pochwalę moim dziełem, może ktoś będzie chciał spróbować - niebo w gębie. Ostrzegam jednak, że pierożki są pracochłonne, ale warto się napracować dla takiego efektu.

CHINKALI - GRUZIŃSKIE PIEROŻKI

Składniki na 16 sztuk:

Ciasto:
500g mąki pszennej pełnoziarnistej
200ml wody
1 płaska łyżeczka soli
1 jajko

Farsz:
1 kg mielonego mięsa (ma być tłuste, ja użyłam łopatki wieprzowej. W Masz Gulasz jedliśmy wieprzowo- jagnięce)
2 cebulki posiekane (użyłam całych ze szczypiorem, prosto z ogródka mojego tatusia)
pęczek kolendry (jeśli nie ma świeżej, można zmielić taką z torebki)
250 ml rosołku (teoretycznie powinien być świeży, ale ja gotowałam dzień wcześniej rosół i mi został, więc go użyłam, z powodzeniem)
sól, pieprz do smaku

świeżo mielony pieprz do podania

Mąkę połączyć z solą, zrobić "dołek", wbić jajko i mieszając dolewać wodę. Niestety ciasto wymaga żmudnego wyrabiania, musi być twarde i sprężyste. Podobnie zresztą jak na pierogi, jakie robi moja babcia. Jako że miałam już przyjemność wyrabiania ciasta na pierogi, nie poszło mi najgorzej. Gotowe ciasto podzielić na 16 kulek i kolejno rozwałkować na bardzo cieniutkie okrągłe placki o średnicy około 15 cm.

Wszystkie składniki farszu wrzucić do miski i wymieszać dokładnie, na końcu wlać rosół i znów wymieszać (mięso wciągnie płyn, nie powinno pływać, ale być wilgotne). Na każdym rozwałkowanym placku położyć czubatą łyżkę farszu i zawinąć formując coś na kształt sakiewki, mocno ściskając u góry, żeby nic z pierożka nie wypłynęło.

Gotować świeżo po zawinięciu przez 15 minut w osolonym wrzątku, mieszając od czasu do czasu drewnianą łyżką. Ostrożnie wyłowić i jeść rękami. Chwycić za "czubek", "dydek" (nie wiem jak tą część pierożka najlepiej nazwać), wygryźć dziurkę i najpierw wypić aromatyczny rosół, a później zjeść całą pyszną resztę.


1 PIEROŻEK to ok. 185kcal,
węglowodany: 19g, białko: 17g, tłuszcz: 4g











Chinkali smakują wyśmienicie ze świeżo mielonym czarnym pieprzem.

Przepyszną mam dziś kolację :)
 
SMACZNEGO!