poniedziałek, 29 października 2012

Jedz i chudnij - PAPRYKA FASZEROWANA KASZĄ GRYCZANĄ, KURCZAKIEM i BROKUŁEM

Może to i dziwny pomysł, ale efekt przerósł moje oczekiwania. Zostało mi mięso gotowane w rosole, kasza gryczana, na bufecie leżał brokuł i kilka papryk. Nie lubię gdy jedzenie się marnuje, postanowiłam zatem z wyżej wymienionych składników sporządzić coś pysznego. Pieczona papryka wygląda i smakuje znakomicie. Danie jest proste do wykonania, szybkie w przygotowaniu i smaczne. Namawiam do spróbowania.


PAPRYKA FASZEROWANA KASZĄ GRYCZANĄ, KURCZAKIEM i BROKUŁEM

Składniki na 4 porcje:
6 papryk
brokuł
500g mięsa z kurczaka lub indyka
kulka sera mozzarella
100g kaszy gryczanej
sól i pieprz

Papryki umyć, odciąć wierzchy i wykroić gniazda nasienne. Brokuła, mięso i kaszę gryczaną ugotować (każde osobno) w osolonej wodzie.
Ugotowane składniki połączyć i doprawić solą i pieprzem.
Do papryk włożyć po małym plasterku mozzarelli, następnie wypełnić farszem i na wierzch znów położyć mozzarellę. Przykryć paprykowym "wieczkiem". Piec 25-30 minut w 180-200 stopniach.





1 PORCJA zawiera ok. 375kcal; węglowodany: 31g; białko: 46g; tłuszcze: 6g

 SMACZNEGO!

Jeśli zostanie Wam farsz, a skończą się papryki (tak było w moim przypadku) to go nie wyrzucajcie. Można napełnić nim cokolwiek - na przykład pomidory i również osiągniemy podobnie pyszny efekt :)





niedziela, 28 października 2012

TUPOT BIAŁYCH MEW - jak mu zaradzić?

KAC spowodowany jest spożyciem nadmiernej ilości alkoholu, czyli w skrócie zatruciem organizmu. Głównym czynnikiem powodującym boleśnie odczuwanego kaca nie jest alkohol etylowy, lecz zawarty w nim w ilościach śladowych alkohol metylowy w procesie metabolizmu zmieniany na najbardziej szkodliwy kwas mrówkowy.

Dlaczego kac pojawia się dopiero następnego dnia? Odpowiedzialna za to jest wątroba która priorytetowo traktuje etanol. Dopiero kiedy zakończy skomplikowany proces biochemiczny przeróbki etanolu na kwas octowy zajmuje się metanolem. Produktem metabolizmu metanolu jest kwas mrówkowy odpowiedzialny za najcięższe dolegliwości związane z kacem. To jest również odpowiedź na pytanie dlaczego kaca można leczyć strzelając klina. Dostarczenie organizmowi niewielkich ilości etanolu zahamuje na pewien czas rozkładu metanolu. Klin zapobiega gromadzeniu się większych ilości kwasu mrówkowego poprzez opóźnienie rozkładu metanolu. Jest jednak tylko odkładanie dolegliwości w czasie.

Wcale nie trzeba zbyt dużo wypić, by pojawił się kac. Wystarczy pomieszać alkohole (np. najpierw pić piwo, a potem wódkę). Każdy człowiek ma inny metabolizm i inaczej reaguje na alkohol. Gdy źle się czujesz wypróbuj następujące sposoby:

Wypij co najmniej 2 szklanki wody lub soków owocowych, dobry jest też sok z cytryny lub pomarańczy z miodem. Obniży to kwasowość w żołądku oraz podniesie poziom cukru we krwi.



Zjedz kiszone ogórki, kapustę kiszoną albo sok z niej. Pomóc może także kwaśne jabłko. Słone i kwaśne soki zawierają dużo sodu, dzięki czemu zachowują wodę w organizmie. Ponadto płyny te wzmagają pragnienie, a odwodniony organizm chętnie napije się wody. Pij herbatkę miętową i dużo wody przez cały dzień. Dzięki temu nawodnisz organizm i unormujesz trawienie.



Zrób sobie śniadanie z płatków musli, jogurtu, świeżych owoców, orzechów i nasion.  Wyrówna to kwasowość w żołądku oraz poziom cukru, dostarczy też zdrowej potrzebnej energii w sposób niepowodujący gwałtownego wzrostu poziomu cukru.




Wypij musujące wapno z witaminą C - to sposób z dedykacją dla Tomka - musujące kompleksy witaminowe zawierają magnez i potas. Możesz wziąć też tabletki Alka-Seltzer lub Alkaprim - nie bierz paracetamolu, gdyż w połączeniu z alkoholem jest toksyczny i nasila uszkadzające działanie alkoholu na wątrobę.



Jedz dużo świeżych warzyw, owoców, sałatek, a także pieczone ryby, nasiona, orzechy i śliwki. Wszystkie te produkty spowodują utrzymanie stałego poziomu energii.


Zjedz Kiwi. Owoce kiwi powinny zajmować 1 miejsce w apteczce pierwszej pomocy po bujnej nocy alkoholowej. Zawierają enzymy proteolityczne, mogące rozkładać białka, bez względu na niestrawność. Kiwi zawierają także wiele witamin i składników mineralnych. Truskawki - dadzą ci jeszcze więcej witaminy C, która zwalczy "procenty" we krwi. Już pół filiżanki tych owoców może dać ci niemal 50% zalecanej dzianej dawki witaminy C. 



Pij też sok pomidorowy - to nieocenione źródło potasu.


Więcej sposobów na złagodzenie przykrych dolegliwości dietą nie znam. Jeśli nic nie pomaga, pozostaje przeczekać, albo zapobiegać i pić z głową. Każdy najlepiej wie jak reaguje na trunki "z prądem" i ile może wypić, by następnego dnia wstać bez bólu głowy... tupotu białych mew...



piątek, 26 października 2012

Jedz i chudnij - CIASTO BANANOWE

Jesień to nie tylko pora spacerów w szeleszczących, kolorowych liściach przy leniwym pomarańczowym słońcu wczesnym popołudniem... Liście szybko brązowieją, temperatury gwałtownie spadają, nadchodzą deszcze i zimny wiatr. W takie długie i chłodne jesienne wieczory normalne jest, że pragniemy osłodzić sobie życie.. W końcu nadchodzi 5 miesięcy zimna, ciemności od wczesnego popołudnia i niebawem (tak mówią prognozy) brrrr... śnieg. Na takie właśnie wieczory niekoniecznie powinniśmy pochłonąć dwie tabliczki czekolady, może to poskutkować rozmiarem, albo i dwa więcej na wiosnę. Lepiej odrobinę się wysilić (moje przepisy naprawdę nie wymagają wielkich kulinarnych umiejętności) i upiec coś pysznego, dzisiaj polecam:

CIASTO BANANOWE

Składniki na 24 porcje:
15 dkg miękkiego masła
4 jajka
50g stevii/słodzika do pieczenia
300g mąki pszennej pełnoziarnistej
100g mielonych migdałów
proszek do pieczenia
100ml mleka
4 banany
4 łyżki soku z cytryny

Masło utrzeć na puszystą masę, cały czas mieszając dodać jajka i stevię/słodzik do pieczenia. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i mielonymi migdałami. Dodawać stopniowo do masy jajeczno-maślanej na przemian z mlekiem. Ucierać aż powstanie gładkie ciasto. Banany obrać, lekko rozgnieść i skropić sokiem z cytryny, wymieszać z masą. Ciasto przełożyć do 2 keksówek (20cm) posmarowanych cienko tłuszczem i posypanych łyżką mielonych migdałów. Piec ok. 45 minut w temperaturze 200°C (180°C z termoobiegiem) - najlepiej sprawdzić patyczkiem do szaszłyków - jeśli się już nie lepi, to znaczy że ciasto jest upieczone. Wyjąć, lekko wystudzić w formie, a następnie przełożyć na kratkę kuchenną/deskę.

PORCJA zawiera ok. 160 kcal,  węglowodany: 15g; białka: 5g; tłuszcze: 9g



SMACZNEGO!

Tak szybko zniknęło, że nie zdążyłam zrobić pięknych zdjęć pokrojonego ciasta. Ostatnio przeglądałam różne blogi i dochodzę do wniosku, że chyba muszę popracować nad kunsztem fotograficznym.. Będę się starać nie zjeść ciasta następnym razem i pięknie go sfotografować :)

Ciepłe mleko czy kakao i to ciasto doskonale się sprawdzi na taki zimny wieczór jak dziś.

czwartek, 25 października 2012

Alkohol - ciemna strona kieliszka, szczególnie dla kobiet..


Słowo alkohol (podobnie brzmiące w wielu językach) pochodzi prawdopodobnie od słów arabskich al-ghul, co oznacza "zły duch". Alkohol towarzyszy człowiekowi od zamierzchłych czasów. Pierwsze napoje alkoholowe powstały w sposób przypadkowy w wyniku fermentacji owoców lub ziaren zbóż.



Alkohol zajmuje szczególne miejsce wśród substancji spożywanych przez człowieka. Wynika to z faktu, że bardzo szybko - ze względu na niewielki rozmiar cząsteczek - jest wchłaniany przez organizm, wywołując zmiany w samopoczuciu i nastroju, przez większość konsumentów odbierane jako przyjemne. Wchłanianie rozpoczyna się już w jamie ustnej, jest kontynuowane w dalszych częściach układu pokarmowego, zwłaszcza w jelitach. Stamtąd przenika do krwi, a następnie do mózgu. Działanie alkoholu na ośrodkowy układ nerwowy jest dwukierunkowe: wywołuje on stopniowe uśpienie, a także znieczulenie. Ponieważ usypianie ośrodkowego układu nerwowego następuje stopniowo, rozpoczynając się od ośrodków sprawujących kontrolę, wprowadzenie początkowej dawki może wywołać paradoksalnie ożywienie i pobudzenie. Alkohol wpływa też na błędnik, a to zakłóca zmysł równowagi.Efekty działania alkoholu mijają najczęściej po kilku godzinach. Wracamy do równowagi i odzyskujemy umiejętność koncentracji , jak tylko nasz organizm upora się z usunięciem promili z krwiobiegu. Jeśli pijemy go znacznie częściej niż okazjonalnie, ma to niebanalny wpływ na nasze zdrowie.

Czy wznosząc toast rzeczywiście pijemy "na zdrowie"? 

Istnieje wiele badań dowodzących, że alkohol rzeczywiście może mieć dobroczynny wpływ na nasze zdrowie. Istotna jest jednak jego ilość. Dla kobiet bezpieczna dawka to 14 jednostek tygodniowo, a mężczyźni mogą sobie pozwolić na 21 jednostek.

Jedna jednostka to 8g czystego alkoholu. 
Tyle zawiera 250 ml piwa lub 125ml wina albo 25ml wódki.


Warto pamiętać, że 2 jednostki wprowadzą nas w dobry nastrój, ale więcej alkoholu ma już negatywne skutki o różnym natężeniu. Tylko wtedy gdy nie przekraczamy dawek, możemy liczyć że alkohol nie będzie nam szkodzić.

Lampka wina dla serca?
Panuje powszechna opinia, że wino jest dobre na serce. Faktem jest, że alkohol podnosi we krwi poziom dobrego cholesterolu HDL (który chroni naczynia krwionośne), prawdopodobnie zmniejsza też powstawanie skrzeplin w żyłach (mówi się, że rozrzedza krew). Za najlepszy dla serca alkohol uważa się bogate w polifenole czerwone wino, oczywiście pite w małych dawkach. Większe ilości mają zgubny wpływ na nasze zdrowie i układ krwionośny (w szczególności!). Ryzyko kłopotów z krążeniem zwiększają zwłaszcza alkohole wysokoprocentowe (np. wódka, whisky).
UWAGA! Nigdy nie łącz alkoholu z napojem energetycznym (np. wódka + RedBull, Burn)! Kluby często serwują takie drinki, ale to bardzo niebezpieczna mieszanka. Taka mikstura bardzo podwyższa ciśnienie krwi i u osób, które już mają problemy z krążeniem, może doprowadzić nawet o zawału serca.

Wino pomaga schudnąć?
Z badań naukowców ze słynnej Kliniki Mayo wynika, że osoby wypijające 1-2 drinki dziennie są szczuplejsze od abstynentów. Wyjaśniając to zjawisko, można powoływać się na fakt, że alkohol poprawia przemianę materii. Najlepsze efekty obserwowano u osób, które lampką wina zastępowały wieczorną przekąskę. Jeśli jednak ktoś lubi kolorowe, słodkie drinki, niech nie liczy na spadek wagi. Alkohol jest bardzo kaloryczny: gram wódki dostarcza 7kcal (dla porównania 1g tłuszczu to 9kcal). Są to puste kalorie (podobne do białego cukru), oprócz energii nie dostarczają organizmowi żadnych wartości odżywczych.

Podstępny złodziej zdrowia kobiet
Panie są bardziej podatne na uszkodzenia wątroby, serca i mózgu z powodu picia alkoholu. Spowodowane jest to różnicami metabolizmu kobiet i mężczyzn, różnicom składu ciała i mniejszej masy. Po wypiciu takich samych porcji przez kobietę i mężczyznę, do krwi mężczyzny trafi mniej alkoholu. Wchłanianie alkoholu u kobiet jest dużo szybsze. Alkohol pity regularnie zwiększa straty wapnia i magnezu niezbędnych do budowy kości, uznaje się go za czynnik rozwoju osteoporozy. Regularne picie zwiększa 2-krotnie ryzyko raka piersi i trzonu macicy u kobiet po menopauzie.

Poniżej tabele, w których łatwo znajdziecie różnice w stężeniu alkoholu we krwi kobiety i mężczyzny po godzinie od wypicia porcji alkoholu.



ŻADNA DAWKA ALKOHOLU NIE JEST BEZPIECZNA DLA KOBIET W CIĄŻY!
Drażnią mnie takie obiegowe opinie mówiące o tym, że "czerwone wino zwiększa ilość żelaza we krwi" albo że "piwo jest dobre na laktację". Bzdury! Bzdury! Bzdury!
Ciężarna pijąca alkohol upija też noszonego pod sercem dzidziusia. Poziom alkoholu we krwi matki i dziecka jest taki sam, różnica jest jednak w czasie trwania upojenia (kobieta jest wyposażona w wątrobę usuwającą alkohol z krwiobiegu, dziecko jeszcze nie potrafi uporać się z alkoholem). Picie alkoholu w ciąży grozi urodzeniem dziecka z wadami rozwojowymi, nawet jedna lampka wina może być temu winna. Pijąc w czasie ciąży dziecko jest narażone na problemy ze wzrokiem, słucham, wady serca, nerek i ADHD. Problem jest niebagatelny! Blisko 1/3 polskich ciężarnych przyznaje się do picia alkoholu.

wtorek, 23 października 2012

Jedz i chudnij - KURCZAK PIECZONY W ZIOŁACH Z TAGLIATELLE Z CUKINII

Osoby, które mnie znają wiedzą, że nie lubię nudy, rutyny i powtarzalności - szczególnie w kuchni. Uwielbiam próbować, testować i odkrywać nowe smaki, nawet jeśli czasem robię coś po omacku, to czasem mi coś naprawdę kulinarnie wyjdzie. Tak właśnie było tym razem. Może nie jest to najbardziej "dietetyczny" obiad, ale jeśli zrezygnujemy z deseru to myślę, że spokojnie można pozwolić sobie na taką porcję pysznego jedzonka. Drodzy czytelnicy, przedstawiam Wam z radością (i wciąż cieknącą ślinką na sam widok potrawy na fotografii) propozycję na smaczny obiad:



KURCZAK PIECZONY W ZIOŁACH

Składniki na 4 porcje:
4 pojedyncze filety z kurczaka (mogą też być kawałki piersi indyczej)
1 doniczka bazylii
1/2 doniczki zielonej pietruszki
1 ząbek czosnku
50g parmezanu (albo innego żółtego sera, parmezan jest bardzo aromatyczny)
25g orzechów włoskich
200ml śmietany 36%
sól i biały pieprz

Filety ułożyć w naczyniu żaroodpornym posmarowanym masłem. Bazylię, pietruszkę, ser, czosnek i orzechy zmiksować na masę (ja użyłam blendera). Dodać śmietanę i wymieszać, na koniec doprawić do smaku solą i pieprzem.




Masę wyłożyć na mięso i piec ok. 30 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.







TAGLIATELLE Z CUKINII

Składniki na 4 porcje:
4 cukinie (młode, małe i twarde cukinie, będą pokrojone wzdłuż w cieniutkie paseczki)
1 łyżeczka soli
ok. 50ml dobrej oliwy
starta skórka i sok z jednej małej cytryny
1 pęczek natki pietruszki (albo pół doniczki, które pozostało z sosu do kurczaka)
50g grubo startego parmezanu
sól i czarny pieprz (świeżo zmielony nada smaku, ale z przyprawnika też się nada)

Cukinię umyć i pokroić obieraczką do ziemniaków lub łopatką do sera na "tagliatelle". Paseczki cukinii włożyć do durszlaka i posolić (postawić nad ściereczką lub w zlewie, bo cukinia puści dużo soku). Po kilkunastu minutach przełożyć tagliatelle do miski (można jeszcze delikatnie odcisnąć), polać oliwą, dodać startą skórkę i sok z cytryny i wymieszać. Następnie dodać parmezan, posiekaną natkę pietruszki i przyprawy.

Kurczak pieczony w ziołach świetnie komponuje się z zimnym tagliatelle.



1 PORCJA zawiera ok. 625kcal; węglowodany: 9g; białko: 48g; tłuszcze: 45g

SMACZNEGO!

sobota, 20 października 2012

Jedz i chudnij - EKSPRESOWA SZARLOTKA, czyli jabłka na francuskim cieście

Najszybsza szarlotka ever. Niewiele trzeba robić, tylko mieć w lodówce gotowe ciasto francuskie (w moim przypadku z Biedronki), cynamon i jabłka. Żadnego cukru (pomijając, że ciasto francuskie jest słodkie samo w sobie, no i z białej mąki - nie dosładzamy dodatkowo). Czasem wpadają znajomi na kawkę i nie ma co postawić na stole, a ciepłe jabłuszko na francuskim cieście nadaje się do tego idealnie. Pieczenie pracochłonnej szarlotki to też nie jest najlepszy pomysł na chandrę (później dochodzą jeszcze wyrzuty sumienia z powodu kaloryczności ciasta), a takie jabłuszka można bardzo szybko przygotować i poprawić sobie humor w czasie jesiennej pluchy, jednocześnie nie rujnując sobie sylwetki. Takie ciacho nadaje się także na rodzinną imprezę (przetestowałam i taką opcję nie dalej niż wczoraj). Oto jak się to tego zabrać:

EKSPRESOWA SZARLOTKA, czyli jabłka na francuskim cieście





Składniki na 6 porcji:
1/2 opakowania ciasta francuskiego
1 i 1/2 dużego jabłka, albo 2 średnie (jonagoredy się rozprażają na papkę)
cynamon










W naczyniu żaroodpornym układamy obrane połówki jabłek z wydrążonym gniazdem nasiennym.




 Przykrywamy ciastem francuskim, wkładamy do piekarnika i pieczemy 15 minut w temperaturze 200 stopni.



Wyciągamy i odwracamy naczynie żaroodporne "do góry nogami", aby ciasto wypadło (spodem do ciasta francuskiego). Posypujemy delikatnie cynamonem i kroimy na 6 lub jeśli chcemy mieć malutkie ciasteczka to 8 części. Gotowe i smakowite. Wykonanie zajmuje nie więcej niż 25 minut (już z pieczeniem). Idealne dla wszystkich, którzy liczą się z czasem.



1 PORCJA zawiera ok. 170 kcal; węglowodany: 24g; białko: 1,5g; tłuszcze: 7g

SMACZNEGO!

<a href="http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/ciasto-francuskie-na-wszystkie-sposoby"><img src="http://durszlak.pl/system/campaign/banner/361/embed_CvLz0bUhODyJNyFj3Ee7oMONXvBNXwzz.JPG"></a>

wtorek, 16 października 2012

Para BUCH!

Gotowanie na parze jest zdecydowanie najzdrowszą formą przygotowywania potraw. Dzięki takiej obróbce produkty zachowują wartości odżywcze i wyrazisty smak. Warto jednak stosować zasady, dzięki którym na parze powstaną znakomite potrawy.


Najbardziej wyrafinowaną metodą obróbki termicznej jest gotowanie na parze. W czasach, kiedy produkty spożywcze stanowią istotną pozycję w rodzinnym budżecie, nie można sobie pozwolić na straty ich walorów. Taki sposób obróbki nie pozbawia potraw witamin ani składników mineralnych. Dodatkową zaletą zdrowotną jest używanie mniejszej ilości soli. Ponadto gotowanie na parze trwa krócej niż tradycyjne gotowanie w wodzie. Do przyrządzania potraw na parze nie potrzeba specjalistycznego szybkowaru pod ciśnieniem (wystarczy płaskie naczynie, idealnie dopasowane sitko przez które przenika para i na którym ułożone są produkty, oraz szczelna pokrywka).

Historia gotowania na parze sięga czasów, kiedy ludzie nie potrafili jeszcze wzniecać ognia i do przygotowywania jedzenia wykorzystywali gorące źródła lub rozgrzane kamienie.

Hawajska tradycja ludowa
Na Hawajach popularna była metoda gotowania w dymie - z okazji ważnych świąt plemiennych zabijano świnię i po wypatroszeniu długo ją duszono przykrytą liśćmi. Źródłem ciepła były rozgrzane kamienie, a woda do parowania pochodziła z liści palmowych. Podczas powolnego odparowywania liście zaczynały się tlić, nadając wieprzowinie posmak wędzenia.

Orientalnie na parze
Gotowanie na parze od wieków obecne jest w kuchni orientalnej, zarówno ze względów zdrowotnych, jak i łatwości przyrządzania. Najlepszym przykładem wykorzystywania tej techniki jest ryż - Chińczycy używają kociołków do gotowania na parze od co najmniej 3000 lat (pierwsze kamionkowe kociołki pochodzą z prowincji Yunnan, w ok. VIII wieku kociołki zaczęto wyrabiać z cienkich fragmentów drzewa cyprysowego, a dziś produkuje się je z bambusa).

Tradycyjna polska kuchnia na parze?
Technika gotowania na parze jest także obecna w tradycyjnej kuchni polskiej, gdzie kolejne pokolenie dzieci zajada się kluskami na parze (pampuchami) podawanymi na słodko albo ze słonym sosem. Polskie gospodynie (zanim dostępne były stalowe drobne sita) używały lnianych ściereczek lub zwykłej gazy do parowania potraw.

Gotowanie na parze nie jest chwilową modą, lecz wypróbowaną i różnorodną metodą przyrządzania posiłków. Według mnie, gotowanie na parze ma zdecydowaną przewagę nad innymi technikami kulinarnymi - umożliwia łatwe przyrządzenie potraw, które są zdrowe, kolorowe i (wbrew stereotypom) pełne smaku i świeżości.

ZALETY gotowania na parze

Podczas tradycyjnego gotowania w wodzie wypłukiwane są bardzo ważne dla naszego organizmu witaminy i składniki mineralne. W ten sposób pozbawiamy się potasu, żelaza czy wapnia. Na przykład gotowane w wodzie ziemniaki mają o połowę mniej potasu. A mięknąc na parze, tracą tylko kilka procent tego cennego minerału. W dodatku gotowanie na parze nie wymaga tłuszczu, co sprawia, że potrawy są lekkostrawne i mniej kaloryczne. Brak kontaktu warzyw z wodą powoduje, że są one bardziej sprężyste i zachowują swój naturalny smak, kolor i aromat, mają więcej witamin i minerałów.

Na parze możemy gotować praktycznie wszystko. Parę bardzo lubią zwłaszcza warzywa, które podczas tradycyjnego przyrządzania rozpadają się i rozmiękają. Pamiętajmy, by wybierać tylko świeże warzywa. Gotowanie na parze potęguje bowiem smak i aromat.

Także mięso znakomicie znosi „parówkę”. – Najlepiej sprawdzają się mniejsze i cieńsze kawałki, w przeciwnym wypadku zewnętrzna część może zostać przegotowana, a wewnętrzna niedogotowana. Warto wybierać tylko chude porcje mięsa. Ewentualny nadmiar tłuszczu usuwajmy przed gotowaniem, a podczas porcjowania mięsa, tnijmy je w poprzek włókien – będzie wówczas delikatniejsze. Podczas przyrządzania potraw w parowarze, należy pamiętać, żeby mięso i ryby znajdowały na samym dole – tak, by wyciekające z nich soki nie kapały na inne składniki.

Zaletą gotowania na parze są możliwości przyprawienia potraw - można przyprawić bezpośrednio pod koniec parowania albo dodać przyprawy do gotującego się płynu (dzięki konwencji cieplnej ich aromat przeniesiony zostanie do jedzenia). Można też przed parowaniem zamarynować mięso czy rybę używając świeżych i suszonych ziół, soku z owoców cytrusowych, wina i oleju. 
Przyprawy do ryb - koperek, anyż, fenkuł
Przyprawy do mięs (cielęcina, jagnięcina, drób) - bazylia, liście laurowe, ziele angielskie
Przyprawy do mięs (wołowina, wieprzowina) - kminek oregano, rozmaryn, oregano
Przyprawy do deserów i dań słodkich - mięta, melisa, bazylia

ZASADY gotowania na parze - kilka wskazówek jak parować, by było smacznie i zdrowo

Składniki powinny być bardzo świeże i najwyższej jakości. Nie należy używać starych lub poobijanych owoców czy warzyw, ponieważ gotowanie na parze bardzo wzmacnia smak i aromat (nawet delikatna nutka smakowa staje się bardzo wyraźna).

Najlepiej parować chude mięso, aby było delikatniejsze warto usunąć nadmiar tłuszczu przed parowaniem i pokroić wzdłuż włókien.

Pokrywka musi szczelnie przylegać do naczynia, by para nie wydostawała się na zewnątrz (wydłuża to proces gotowania). Każde podniesienie pokrywki powoduje ujście pary, przez co gotowanie trwa dłużej.

Woda z pojemnika do gotowania nie może dotykać potraw - gotowane składniki powinny być minimum 2,5cm nad płynem.

W przypadku gotowania piętrowego: składniki w pojemnikach nie powinny się dotykać (para swobodnie cyrkuluje i podnosi się wydajność parowania), przed gotowaniem należy rozmrozić mięso i ryby (redukuje to czas przyrządzania potrawy), mięso, ryby i soczyste składniki najlepiej umieścić na dolnych warstwach (by nie ociekały na niżej położone jedzenie). Potrawy umieszczone wyżej muszą gotować się dłużej (znajdują się w większej odległości od źródła ciepła).

Do gotowania na parze świetnie nadaje się przezroczysta folia spożywcza. Umożliwia szczelne owinięcie bez konieczności stosowania sznurka.

Smacznie, zdrowo, kolorowo... Oto kilka potraw, które wyczarowałam w parowarze:


Limanda (taka morska rybka) w bukiecie warzyw (kalafior, fioletowy kalafior, brokuł, marchewkowe i ziemniaczane kwiatuszki)

Kurczakowe roladki z mozzarellą i suszonymi pomidorami + parowana cukinia

Parowany łosoś + warzywa (cukinia, brokuł, batat)

Sznycle indycze na parze z cukinią



Mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam do korzystania z tej wspaniałej metody przygotowywania posiłków. Bardzo gorąco polecam, a z czasem, myślę że znajdzie się tu więcej parowanych przepisów!

sobota, 13 października 2012

Jedz i chudnij - CIASTO MARCHEWKOWE

To najlepsze ciasto jakie znam. Nikt się mu jeszcze nie oparł (nawet tacy, którzy twierdzą, że marchewek nie lubią). Ciasto marchewkowe jest dobre na wszystko - chandrę, drugie śniadanie, podwieczorek, spotkanie z przyjaciółmi, imieniny cioci czy wizytę rodziny. Dodatkowo zawiera (względnie) niewiele kalorii, więc można się nim objadać (prawie) bezkarnie.


CIASTO MARCHEWKOWE

Składniki na ok. 24 porcje:

2-3 szklanki drobno utartej marchewki
1 szklanka mąki pełnoziarnistej
½ szklanki oleju
5 jajek
3 łyżki stewii/słodzika do pieczenia
miseczka pokrojonych orzechów włoskich
miseczka rodzynek
proszek do pieczenia
cynamon








Wykonanie ciasta jest banalnie proste. Najdłuższą czynnością jest tarcie marchewki, a dalej to już migiem się robi. Jajka rozbić i ciągle mieszając połączyć z mąką, słodzikiem, proszkiem do pieczenia i olejem, następnie dodać marchewkę. Na końcu wsypać bakalie i doprawić do smaku cynamonem. Uzyskaną masę przełożyć do dwóch podłużnych brytfanek o długości ok. 20cm (wyłożonych folią aluminiową i posmarowanych delikatnie tłuszczem). Piec w piekarniku nagrzanym do 200°C około 50-60 minut (najlepiej sprawdzić patyczkiem do szaszłyków, jeśli ciasto się nie lepi, znaczy że jest gotowe). Wystudzić, wyciągnąć z foremek, pokroić i delektować się smakiem. 


1 porcja zawiera ok. 125kcal; węglowodany: 9g; 
białko: 4g; tłuszcz: 8g.

Ostrożnie z bakaliami jeśli dbasz o linię, im więcej orzechów i rodzynek, tym więcej kalorii ma ciasto.



SMACZNEGO!

czwartek, 11 października 2012

POMYSŁ na PAPIRUS

Przeglądając półki sklepowe natknęłam się na nowy produkt firmy Winiary, Pomysł na Papirus soczystą pierś kurczaka z papryką. Wrzuciłam go do koszyka, żeby w wolnej chwili zobaczyć co to za świetny nowy pomysł i zupełnie o tym zapomniałam. Wczoraj wieczorem oglądając telewizję, zwróciła moją uwagę reklama wyżej rzeczonego produktu.

POMYSŁ na PAPIRUS - nowy sposób na przygotowywanie posiłków czy też jedynie chwyt marketingowy?

W opakowaniu znalazłam 4 arkusze pergaminu złożone na pół, w środku wypełnione przyprawami. Według producenta jest to innowacyjny sposób przygotowywania mięsa na patelni bez dodatku tłuszczu, a mięso smaży się we własnym sosie absorbując aromatyczną mieszankę przyprawowej kompozycji (ciekawa nazwa, wg mnie bardzo oryginalnie).



Prawda niestety nie jest tak różowa. Producent podkreśla, że przygotowywanie mięsa odbywa się bez dodatku tłuszczu - znaczy to, że nie musisz dodawać tłuszczu, bo pergaminy nasączone są tłuszczem, co więcej - na 3 miejscu w składzie jest utwardzony tłuszcz roślinny (izomery trans), a na 4 olej roślinny. Pierwsze miejsce w składzie znalazła sól jodowana (którą podobnie jak tłuszcze, również powinniśmy ograniczać, a zjedzenie piersi kurczaka przyprawionej papirusem wyczerpuje niemal 25% zalecanej dziennej dawki spożycia soli). Na drugim miejscu znalazła się mielona czerwona papryka. Reszta składników to szczypta ziół, odrobina wypełniaczy i polepszaczy smaku.

Jak mawia jeden z moich znajomych: "Czary nie są!" Jak się coś smaży na patelni, to najczęściej z dodatkiem tłuszczu. Oczywiście to nie grzech, od czasu do czasu nic nikomu się nie stanie jak zje schabowego, ale dbając o zdrowie i zgrabną sylwetkę należy dbać o ilość tłuszczu w diecie.

Jaki to ma smak? Jak dla mnie ciut za słone i mocno paprykowe, ale całkiem niezłe. Mąż zjadł ze smakiem i bardzo był zadowolony.

Dla osób zabieganych, zapracowanych, nie mających czasu na siedzenie w kuchni myślę, że produkt się sprawdzi. Jest bardzo łatwy w przygotowaniu, szybki i naprawdę smaczny (tu muszę przyznać, że produkty Winiary są smaczne). Na pewno o wiele lepiej zjeść kurczaka z papirusa, niż stołować się w fast foodach.

A oto moja propozycja smakowitego przepisu na danie z piersi z kurczaka z wykorzystaniem WINIARY POMYSŁ NA…PAPIRUS, czyli specjalnego pergaminu, który pozwala na smażenie bez dodawania tłuszczu. Żeby było: prosto, pięknie, pysznie!

Pomysł na Papirus na kalafiorowej chmurce 

 

Składniki na 2 porcje:
2 piersi kurczaka po ok. 100g
Winiary Pomysł na Papirus
średni kalafior
2l mleka
sól, pieprz
gałka muszkatałowa (opcjonalnie)










Mleko zagotować, kalafiora podzielić na różyczki i wrzucić do gotującego się mleka. Gotować 20 - 25 minut na małym ogniu ciągle mieszając (trzeba uważać, żeby mleko nie wykipiało), aż kalafior zmięknie. W międzyczasie można rozbić piersi kurczaka, przeciąć na pół (według uznania) i przygotować w papirusie według przepisu z opakowania. Kalafiora odcedzić, rozdrobnić blenderem na puszystą masę i doprawić do smaku solą, pieprzem (ewentualnie gałką muszkatałową). Umieścić na talerzu puszystą "chmurkę" z masy kalafiorowej, na niej położyć gotowego kurczaka usmażonego w Pomyśle na Papirus, można udekorować różyczką kalafiora. 




Chmurka dosłownie rozpływa się w ustach. Niebo w gębie! Smacznego.

1 porcja kalafiorowej chmury zawiera: ok. 250kcal, węglowodany: 30g; białko:18g; tłuszcze: 8g
1 porcja kurczaka (100g) w Pomyśle na Papirus to ok. 131 kcal; węglowodany: 0,3g; białko: 28g; tłuszcze: 2g (według informacji na opakowaniu)


środa, 10 października 2012

Jedz i chudnij - PIECZONE JABŁUSZKA z niespodzianką

Nadeszła jesień, czas dojrzewania jabłek - smacznych i zdrowych owoców, które właśnie teraz mają swój sezon i najwięcej wartości zarówno odżywczych, jak i smakowych.

Znanych jest ponad 10 tys. odmian jabłek. Różnią się one nie tylko wielkością, kształtem, kolorem, ale także smakiem, aromatem i zastosowaniem w kuchni. Twarde, soczyste, słodkie - nazywane deserowymi (lobo, delikates, spartan, jonagold, koksa pomarańczowa, ligol, rubin, gala, golden delicious, idared, mekintosz) jada się głównie na surowo. Rozgotowują się powoli, dlatego można dodawać je do takich potraw, w których powinny pozostać w postaci twardych kawałków, np. do gotowanej kapusty. Do pieczenia, gotowania i na przetwory najlepiej nadają się jabłka kwaśne (antonówka, reneta), gdyż szybko się rozgotowują. Można też dodawać je do potraw, które wymagają zakwaszenia. Zastąpią ocet np. w barszczu czy kapuśniaku, podniosą smak jarzyny z buraków. Największe zastosowanie mają jabłka o pośrednich właściwościach, tzw. stołowe (beforest, landsberska, linda, red wealthy, bankroft, boiken, cortland, jonathan). Jadamy je na surowo, dodajemy do potraw i przetwarzamy.

Co siedzi w jabłkach? Pomijając robale (które znajdziemy tylko w jabłkach, które nie były pryskane, jabłek z hipermarketów raczej to nie dotyczy), w głównej mierze składają się z wody, zawierają jej ponad osiemdziesiąt procent. Poza tym, w stu gramach jabłek znajduje się około dziesięć gramów węglowodanów, a także niecałe pół grama tłuszczy i taka sama ilość białka. W tych okrągłych owocach znajdują się także: witamina C, witamina E, a także witaminy z grupy B (B1, B2, B6), pokaźne pokłady potasu oraz mniejsze ilości sodu, magnezu, wapnia, a także fosforu.

Jabłka ułatwiają przyswajanie wapnia przez organizm, wzmacniają zęby, włosy i paznokcie. Gryzienie twardego jabłka służy dziąsłom. Zawarta w jabłkach witamina C wymiata z organizmu wolne rodniki i bierze udział w wielu procesach metabolicznych, np. biosyntezie kolagenu, przeciwdziałając wiotczeniu skóry oraz zapewniając jej młody wygląd. Witamina C razem z witaminą P uszczelnia i uelastycznia ścianki włosowatych naczyń krwionośnych, zapobiegając powstawaniu wysięków podskórnych i „pajączków”. Jabłka jedzone na surowo wzmacniają serce, układ nerwowy, mięśnie i poprawiają pracę wątroby. Mają ponadto działanie moczopędne, więc mogą zmniejszać obrzęki nóg. Gotowane tarte jabłka podaje się dzieciom przy biegunce oraz osobom dorosłym przy chorobie wrzodowej czy niestrawności.

Jabłka są niezastąpione w kuracjach odchudzających, cenią je osoby, które dbają o linię, bo sycą i dostarczają stosunkowo niewiele kalorii (30–50 kcal w 100 g). Jednak jabłek nie można jeść bezkarnie, bo zawierają sporo cukru. W prawidłowo skomponowanej diecie zaleca się 300 g owoców dziennie, a w kuracjach odchudzających – tylko 150 g. Jeśli będziemy jeść więcej, to nie schudniemy.
Anglicy mawiają: zjedz jedno jabłko dziennie, a lekarz nie będzie ci wcale potrzebny. Ja polecam zjedzenie przynajmniej dwóch jabłek w ciągu dnia – rano dla urody, a wieczorem dla dobrego zdrowia.
O jabłkach możnaby pisać i pisać, ale lepiej je zjeść! Oto mój pomysł na smakowity podwieczorek:
 JABŁKA PIECZONE z NIESPODZIANKĄ

Składniki na 1 porcję:
1 jabłko (ok. 100g)
2 łyżki muesli wielozbożowego z rodzynkami
1/2 łyżeczki miodu
1 orzech włoski

Odcinamy wierzch jabłka, wydrążamy i usuwamy gniazdo nasienne.














Wsypujemy łyżkę muesli, 1/4 łyżeczki miodu (najlepiej jak jest płynny), znów łyżeczka muesli, reszta miodu i pokruszony orzech włoski.














Przykrywamy wcześniej odciętym wierzchem.









 




Zawijamy w folię aluminiową i wrzucamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni na 30 minut.














Odwijamy i mocno dmuchamy... bo gorrrące! :)




1 porcja (1 pieczone jabłko) zawiera: ok. 240kcal,
węglowodany 40g;
białko 4g; tłuszcze 5g







SMACZNEGO!